Blog o sztuce życia i życiu sztuki
sobota, 26 lutego 2011

(1000px1 350px)
Francisco de Goya
Portret Don Manuela Osorio Manrique de Zuniga, 1788
Metropolitan Museum of Art, New York

Mały niewinny chłopiec, jak i jego ufna oswojona sroka trzymająca w dziobie wizytówkę artysty, za chwilę poznają, że życie jest tylko na pozór bezpieczne i stabilne. Nastąpi konfrontacja brutalnego i prawdziwego świata ze światem, wyhodowanym pod kloszem. Złota klatka uchroni od przykrego doświadczenia tylko kanarki. W tle czają się koty, jeden z których, prawie niewidoczny, przypomina upiora- zapowiedź kontynuacji bolesnej nauki, gdy okrucieństwo zwierząt, dyktowane prawami natury, okaże się niczym w porównaniu z wyrachowanym i świadomym okrucieństwem ludzi.

Ogladając prace Goyi, spotkamy upiornego kota jeszcze nie raz...


Gdy rozum śpi budzą się demony
Francisco Goya, pomiędzy 1797 a 1798 r.
akwaforta

--------------------------

http://www.novinite.com/view_news.php?id=102610
http://www.backtoclassics.com/gallery/rococo/goya/goyaearlypaintings/
http://www.esacademic.com/dic.nsf/eswiki/316835

16:35, george_eliot , Szachownica
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 21 lutego 2011

"W pocie więc oblicza twego
będziesz musiał zdobywać pożywienie"
Księga Rodzaju 3.19

Ten obraz, odkąd go zobaczyłam, nie daje mi spokoju. Nie potrafię do końca zrozumieć jego przesłania. Uboga przekupka, sprzedająca na ulicy południowe owoce - czy aby tylko tę konkretną smutną historię chciał donieść do oczu widza Aleksander Gierymski czy chciał przekazać coś więcej, skoro pracował nad tą tematyką przez prawie dwa lata, a nawet namalował niemalże identyczny drugi obraz, z tą różnica, że zamiast cytryn umieścił w koszyku pomarańcze.


Aleksander Gierymski - Żydówka z cytrynami, 1881
olej na płótnie, 63,5 × 47,5 cm
Muzeum Śląskie w Katowicach

Obraz zaczyna działać nie od razu, przy pierwszym z nim spotkaniu nie sprawia większego wrażenia, nie wprowadza w szczególny zachwyt i nie wyciska łez. Tak samo, jak swego czasu nie rzucała się specjalnie w oczy setkom przechodniów ta stara żydowska przekupka. Ludzie ciągle gdzieś się spieszyli, mijali się w tłumie, a ona wciąż stała w tym samym miejscu ulicy przez wszystkie pory roku, przez całe długie lata.

Spróbujcie zrobić eksperyment chociażby w wyobraźni: przewiesić przez jedną i drugą rękę po napełnionym wiklinowym koszu wagą ok. 4-5 kg każdy, następnie wziąć do rąk jakiś przedmiot (np. książkę z braku robótki na drutach) i stać tak przez długie godziny. Nie jest łatwo, prawda? Ale człowiek ku własnemu nawet zaskoczeniu potrafi niemało udźwignąć, a nawet, żeby nie zwariować, znaleźć dla siebie jakąś odskocznię. Ot, jak ta Żydówka, która równoważy monotonię swojej codzienności dzierganiem pończochy. To jej sposób na medytacje i odprężenie- wtedy może liczyć oczka, których nie brakuje i nie myśleć o braku pieniędzy do liczenia. Postać tej kobiety wzbudza we mnie nie tylko współczucie, ale przede wszystkim szacunek.

Bo w obrazie raczej nie chodzi o słabość, tylko o wewnętrzną siłę, która podtrzymuje człowieka na duchu w rutynie szarych bliźniaczych dni. Ta wewnętrzna siła nie zawsze posiada spektakularną urodę i postawę antycznej bogini, często ma smutną zmęczoną twarz i nie rzuca się w oczy, jak ta stara Żydówka z cytrynami na gwarnej 19- wiecznej warszawskiej ulicy.

Być może obraz "Żydówka z cytrynami" stanowi tylko połowę ideowego przekazu, drugą część którego należy dopatrywać się w płótnie "Żydówka z pomarańczami"? Życie czasami jest kwaśne, jak cytryna, a czasami słodkie, jak pomarańcza... Obraz Gierymskiego nadal pozostaje dla mnie zagadką.

(720px × 900px)
Aleksander Gierymski
Żydówka z pomarańczami
Olej na płótnie. Prywatna kolekcja

-------------------------------------

Żydówka z cytrynami
Żydówka z pomarańczami
Pomarańczarka w areszcie

20:44, george_eliot , Szachownica
Link Komentarze (2) »
http://georgeeliot2.blox.pl/html Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...