|
Blog o sztuce życia i życiu sztuki
poniedziałek, 08 lutego 2010
Sir Thomas Lawrence (English, 1769-1830) Dwie małe slodkie dziewczynki- czy można nie uśmiechnąć się, patrząc na nie? Ta starsza ma na imię Emily, a młodsza to Laura Anna. Emily ma już 5 lat i czuje się odpowiedzialna za młodszą o 2 lata siostrę, która bez przerwy się wierci. Ale jak tu usiedzieć na miejscu, kiedy Sir Thomas przyniósł ze sobą tyle pędzli i kolorowych farb? Jest bardzo miły i życzliwy- maluje i opowiada dziewczynkom zabawne wierszyki i bajki, ale pod warunkiem, że będą grzeczne. Pojawienie się tej notki zawdzięczam temu, że szczęśliwym trafem spotkałam na blogu "BRAIN GRAFFITI" autorstwa Logosviatora jego rysunek, zainspirowany obrazem "The Calmady Children".
Odkryłam wtedy dla siebie ten obraz i ładunek dobrej energii, którą promieniuje. Oglądałam rysunek, jego fragmenty i coraz bardziej byłam zaskoczona ogromem wzruszenia, które na mnie spadło. "Muszę to mieć, muszę mieć ten rysunek na moim "Kwadracie"- pomyślałam, a Logosviator uprzejmie mi tę możliwość udostępnił. Oto fragment z notki "Ołówek", w którym autor opowiada o wykonaniu rysunku: "Może się to wydawać śmieszne, ale największą satysfakcję sprawiło mi na tym obrazku namalowanie... łańcuszka. Na płótnie Lawrence'a jest on dość konkretny, mnie natomiast zależało, aby był lekki i zwiewny niczym przeźroczysty tiul, w który ubrane są dziewczynki. Myślałem nad tym łańcuszkiem przez dobre pół godziny, narysowałem go w kilkanaście sekund... gdyż tylko tak można było to zrobić, aby oddać te misterne i delikatne ogniwka, które kładą się na ciele i sukience tej małej dziewczynki, rzucając przy tym subtelny cień." "OŁÓWEK", 03 lipca 2009/ blog "BRAIN GRAFFITI czyli burza mózgu" The Calmady Children/ About.com- Art History
sobota, 30 stycznia 2010
Z pewnością, holenderski malarz Christiaen van Couwenbergh nie namalował tego obrazu w celach rozrywkowych. Nie upiększając i nie oszpecając niczego, beznamiętnie przedstawił prawdę, pozostawiając ocenę widzom. Dwaj biali mężczyźni za chwilę dokonają gwałtu na czarnej kobiecie. Trzeci mężczyzna próbuje temu zapobiec. - Spójrzcie, przecież ona jest podobna do małpy!- słyszymy obsceniczny śmiech młodzieńca z pierwszego planu obrazu. Jego palec wskazujący kieruje nasz wzrok w stronę czarnej kobiety, widzimy jej ogromne przerażenie i w końcu zaczynamy słyszeć jej krzyk i wołanie o pomoc. Trzeci mężczyzna, ukryty w cieniu na drugim planie, próbuje odwrócić całą sytuację, nawołując przyjaciół do opamiętania- wystarczy popatrzeć na mowę jego ciała i rąk. Jego postać przypomina niewygodny głos sumienia, którego nikt nie słyszy, i symbolizuje dobro, które nie zawsze zwycięża. Przed nami czarne i białe charaktery, które z kolorem skóry i rasą nie mają nic wspólnego.
Obraz jest datowany 1632 rokiem, kiedy na południowym wybrzeżu Afryki już od 1610 roku istniała pierwsza holenderska kolonia pod nazwą Kapsztad. To właśnie z tamtych czasów wywodzą się korzenie rasizmu- teorii sprytnie usprawiedliwiającej handel niewolnikami. Jak wtedy społeczeństwo odbierało to zjawisko? W swej większości jak coś zupełnie normalnego, skoro handel ludzkim towarem rozwinął się na tak szeroką skalę. Sprzeciw nielicznych humanistów, między innymi takich, jak Christiaen van Couwenbergh, wydawał się być głosem wołającego na pustyni, jednak zainicjował długą reakcje łańcuchową, prowadzącą do radykalnych zmian w kwestii niewolnictwa. _________________________________
niedziela, 24 stycznia 2010
Muzeum czy galeria obrazów przypominają mi bibliotekę. Chodzimy między półkami, oglądamy okładki książek, ale nie jesteśmy w stanie przeczytać wszystkie na raz. Wybieramy jedną lub dwie i wracamy do domu, żeby w ciszy i w skupieniu zagłębić się w treść i odkryć coś tylko dla siebie, czego, być może, nawet nie miał na myśli autor. Podobnie jest i z oglądaniem obrazów- pobieżny galop wzrokiem jest tu na nic, bo całe przesłanie, które w sobie niosą, umknie nam gdzieś po drodze od jednego płótna do następnego. Oto opowiadanie o czasie i przemijaniu, spostrzeganiu życia i jego wartościach, które z wiekiem ulegają zmianie. Czy ta starsza pani jest "moherowym beretem", a ta dziewczyna lekkomyślną trzpiotką? Nie, to byłoby zbyt proste.
________________________________ Francis Davis Millet (1846-1912)- amerykański artysta, ilustrator, pisarz i dziennikarz. W ostatni reis swego życia popłynął Titaniciem... |
Archiwum
O autorach
Ostatnie notki
|